Pod hotelem było pełno fanek Malika. Porobił sobie zdjęcia, porozdawał parę autografów, ale jedna dziewczynka poprosiła mnie o autograf i zdjęcie, a od Malika nie chciała. Oczywiście spełniłam jej prośbę. Po jakimś czasie udało się nam wejść do holu hotelowego. Odebraliśmy klucze i poszliśmy do pokoju. Pokój był fantastyczny. Dużo przestrzeni, coś jak duża kawalerka.
- To co kotku teraz robimy? - Spytał obejmując mnie w pasie.
- Nie mam pojęcia, a co byś chciał? - Ja.
- A jak myślisz? - Poruszał śmiesznie brwiami.
- Oj kochanie, taki ładny dzień, a chcesz go spędzić w łóżku? - Zaśmiałam się.
- No to może pójdziemy na plażę, po pływamy, później jeszcze na miasto wyskoczymy... - Powiedział.
- Okej. To pójdę się przebrać w strój i idziemy. Dobrze? - Spytałam.
- Dobrze. - Odparł.
Wyciągnęłam z walizki moje czarne bikini i poszłam do łazienki. Długo mi to nie zajęło.
- Gotowa? - Spytał Zayn
- Tak, a ty? - Ja.
- Pewnie. No to idziemy. Tylko ty, ja, piasek, palmy, woda... - Powiedział.
- No trochę nas będzie... - Powiedziałam.
- Ważne, że będzie romantycznie. Już ja tego dopilnuję. - Odpowiedział.
- Skoro tak twierdzisz... - Odparłam.
Wyszliśmy z hotelu i poszliśmy na plażę. Daleko nie mieliśmy, bo hotel był blisko plaży. Najlepsze było to, że plaża była prywatna, teren hotelu, więc, żadne fanki nie mogły nam przeszkodzić. Spacerowaliśmy, trochę poleżeliśmy, dużo rozmawialiśmy... Oj dużo tego było. Zrobił się wieczór, a my siedzimy pod wysoką palmą i oglądamy zachód słońca. Coś pięknego.
- Nie jest ci zimno? - Spytał troskliwie Zayn.
- Nie... - Odparłam. No przyznam, że trochę było.
- Tsa, właśnie widzę. Masz tu bluzę. Wziąłem na wszelki wypadek. - Powiedział i z torby wyjął bluzę.
- Dzięki. - Odpowiedziałam i włożyłam ją na siebie.
- Ten zachód jest piękniękny, ale ty jesteś najpiękniejsza. - Spojrzał mi głęboko w oczy.
- Przestań, bo sie rumienie. - Powiedziałam.
- Lubie jak sie rumienisz. - Odparł i mnie pocałował.
- A ja nie. - Odpowiedziałam.
- Może pójdziemy na kolację. Nie ukrywam, że troszkę zgłodniałem. - Powiedział.
- Ok. - Odparłam.
Szliśmy tak wtuleni w siebie. Pomiędzy nami trwała cisza, ale taka przyjemna. Poszliśmy do restauracji hotelowej, zjedliśmy kolacje i poszliśmy do naszego pokoju hotelowego.
- Było cudownie. - Powiedziałam.
- To prawda. Cudowne chwile, z cudowną dziewczyną... - Uśmiechnął się.
- Czego chcesz? - Spytałam prosto z mostu.
- Oj kochanie, czy ja zawsze muszę czegoś chcieć? - Odpowiedział pytaniem.
- Ty zawsze coś ode mnie chcesz. - Powiedziałam.
- Oj tam. - Odparł i zaczął mnie namiętnie całować. Wiedziałam czego ode mnie chciał. Nie protestowałam, choć trochę się bałam, gdyż to mój pierwszy raz. Cały czas całując się przenieśliśmy na łóżko.
- Tylko delikatnie... - Oderwałam się na chwilę.
- Dla ciebie wszystko... - Odpowiedział i powrócił do całowania.
Zrobił tak jak prosiłam... To było nieziemskie przeżycie. Po tym wszystkim opadliśmy bezsilnie na łóżko.
- Jesteś cudowna wiesz? - Odezwał się Malik.
- Wiem... - Uśmiechnęłam się.
- Kocham cię. - Powiedział.
- Ja ciebie też... Mogę cię o coś zapytać? - Spytałam
- Pewnie. Co się stało? - Zayn.
- Co miałeś na myśli mówiąc "ale Zerrie już nie ma"? - Zapytałam.
- No, bo... Chodzi o to, że przed tobą chodziłem z taką Perrie... Było fajnie i w ogóle i po jakiś 3 latach zerwaliśmy. Zdradzała mnie od początku naszego związku. Nie żałuję, że zerwaliśmy, bo poznałem ciebie i jesteśmy razem szczęśliwi. - Wyjaśnił mi i mnie pocałował.
- Słodki jesteś. - Powiedziałam.
- Ty jesteś słodsza. - Odpowiedział.
- Nie prawda, ale dziękuję. - Uśmiechnęłam się.
- Te wakacje z tobą będą nieziemskie. - Powiedział.
- Oby nic nam ich nie zepsuło. - Wtuliłam się w jego nagi tors.
- Chodźmy już spać. Jutro idziemy na miasto. - Odparł.
- Dobrze. - Powiedziałam.
Jeszcze raz się pocałowaliśmy i poszliśmy spać. Rano obudziłam się przed tym śpiochem i szybko poszłam wziąść prysznic. Gdy już go wzięłam, ubrałam się w to (tylko bez Monster Beatsów), uczesałam i zrobiłam delikatny makijaż. Cicho podeszłam do łóżka i przykucnęłam przy śpiącym Zayn'ie.
- Zayn wstawaj... - Powiedziałam.
- Jeszcze chwila. - Odpowiedział.
- Nie Zayn. Nie będziesz spał cały dzień. - Odparłam.
- A dostane buziaka? - Spytał.
- Jak wstaniesz to może dostaniesz... - Odpowiedziałam.
- To wstaję! - Krzyknął i wstał na równe nogi.
- No widzisz tak ciężko ci było? - Spytałam.
- Dostanę buziaka? - Spytał.
- Najpierw się ubierz i idziemy na śniadanie... - Odpowiedziałam.
- Dobra... - Odparł, wziął swoje ciuchy i powędrował do łazienki.
Gdy się już ogarnął, co zajęło mu 1,5 godziny, poszliśmy do restauracji hotelowej i zjedliśmy śniadanie. Po pysznym śniadaniu, poszliśmy pozwiedzać miasto. Następnego dnia zwiedziliśmy jakąś starą wioskę, tańczyliśmy hula i w ogóle. Było cudnie.
______________________________
Witam was serdecznie. :* Dziękuję jeszcze raz za nominację do Libster Awards. Komentujcie, czy proszę o tak wiele? 4 kom i next? Doczekam się 4 komentarzy?
wtorek, 7 maja 2013
Libster Awards!
Dziękuję za nominację do Libster Awards. Pierwszy raz zostałam do czegoś nominowana. Cieszę się jak głupia. ^^. .
Pytania i odpowiedzi:
1. Za co kochasz 1D ? Za to, że nie bali się spełniać swoich marzeń.
2. Ile masz lat? Uh w październiku 14.
3. Ulubiona piosenka chlopców ? Little things i Kiss you
4. Jak długo jestes DIRECTIONER ? Ymm jakieś 1,5 roku albo 2 lata.
5. Masz zwierzaka ? Tak. Psa o imieniu Dżeki.
6. Twoje największe marzenie ? Nie umrzeć samotnie...
7. Imie twojej najlepszej przyjaciołki ? Asia, ale woli jak się ją nazywa Jo (od Joanne)
8. Jesteś za hejterami ? Nie. Chociaż hejtuję hejterów.
9. Gdybyś miała spedzic z nimi jeden dzień co byś z nimi robiła ? Poimprezowała, ale najpierw dowiedziałabym się wszystkiego, czego nie mogę się dowiedzieć.
10. Jaką jestes osobą ? Lekko stukniętą, choć Jo powie, że bardzo stukniętą.
11. Kogo lubisz najbardziej z zespołu One Direction ? Zayn'a.
Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Jak ma na imię twoja przyjaciółka/przyjaciel?
3. Jaka jesteś?
4. Kogo lubisz najbardziej z 1D?
5. Jakie ukrywasz talenty?
6. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole?
7. Czy grasz na jakimś instrumencie? Jeśli tak, to na jakim?
8. Jakie jest twoje marzenie?
9. Ulubiona liczba?
10. Ulubiona piosenka?
11. Co zrobisz, gdy zaczepi cię One Direction?
Nominowani przeze mnie:
1.http://it-is-only-impossible-dream.blogspot.com/
2.http://two-loves-but-one-problem.blogspot.com/
3.http://moje-opowiadanie-onedirection.blogspot.com/
4.http://it-makes-your-lips-so-kissable.blogspot.com/
5.http://you-and-i-1d.blogspot.com/
6.http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com/
7.http://zycie-z-one-direction-w-domu.blogspot.com/
8.http://summerbestyoueverhad.blogspot.com/
9.http://69everywhere1d.blogspot.com/
10.http://69everywhere1d.blogspot.com/
11. http://amazingstoryaboutonedirection.blogspot.com/
Dziękuję za nominację i proszę o komentowanie tego bloga. :*
Pytania i odpowiedzi:
1. Za co kochasz 1D ? Za to, że nie bali się spełniać swoich marzeń.
2. Ile masz lat? Uh w październiku 14.
3. Ulubiona piosenka chlopców ? Little things i Kiss you
4. Jak długo jestes DIRECTIONER ? Ymm jakieś 1,5 roku albo 2 lata.
5. Masz zwierzaka ? Tak. Psa o imieniu Dżeki.
6. Twoje największe marzenie ? Nie umrzeć samotnie...
7. Imie twojej najlepszej przyjaciołki ? Asia, ale woli jak się ją nazywa Jo (od Joanne)
8. Jesteś za hejterami ? Nie. Chociaż hejtuję hejterów.
9. Gdybyś miała spedzic z nimi jeden dzień co byś z nimi robiła ? Poimprezowała, ale najpierw dowiedziałabym się wszystkiego, czego nie mogę się dowiedzieć.
10. Jaką jestes osobą ? Lekko stukniętą, choć Jo powie, że bardzo stukniętą.
11. Kogo lubisz najbardziej z zespołu One Direction ? Zayn'a.
Moje pytania:
1. Ile masz lat?
2. Jak ma na imię twoja przyjaciółka/przyjaciel?
3. Jaka jesteś?
4. Kogo lubisz najbardziej z 1D?
5. Jakie ukrywasz talenty?
6. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole?
7. Czy grasz na jakimś instrumencie? Jeśli tak, to na jakim?
8. Jakie jest twoje marzenie?
9. Ulubiona liczba?
10. Ulubiona piosenka?
11. Co zrobisz, gdy zaczepi cię One Direction?
Nominowani przeze mnie:
1.http://it-is-only-impossible-dream.blogspot.com/
2.http://two-loves-but-one-problem.blogspot.com/
3.http://moje-opowiadanie-onedirection.blogspot.com/
4.http://it-makes-your-lips-so-kissable.blogspot.com/
5.http://you-and-i-1d.blogspot.com/
6.http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com/
7.http://zycie-z-one-direction-w-domu.blogspot.com/
8.http://summerbestyoueverhad.blogspot.com/
9.http://69everywhere1d.blogspot.com/
10.http://69everywhere1d.blogspot.com/
11. http://amazingstoryaboutonedirection.blogspot.com/
Dziękuję za nominację i proszę o komentowanie tego bloga. :*
niedziela, 5 maja 2013
8 - Wakacje
Rano wstałam o 9 rano. Wstałam, wzięłam prysznic, umyłam włosy, szczelnie owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do mojej dużej szafy zastanawiając się co mam założyć. Po jakiś 15 minutach wygrzebałam to. Zrobiłam makijaż, a włosy wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone. Zjadłam na śniadanie płatki, umyłam zęby i usiadłam się na kanapę zastanawiając się co będę robić do godziny 15, a jest dopiero 11... Moje rozmyślenia przerwał dzwięk mojego telefonu, który oznaczał, że dostałam sms'a. Był on od Zayn'a.
"Nudzę się... Co ja mam robić do 15?! Kocham cię. :* " - Taka była treść sms'a od Malika.
"Nie martw się, ja też się nudzę. Ja ciebie też kocham. <3" - Odpisałam.
"Więc może się spotkamy??? Tęsknię za tobą. :(" - Zayn.
"Czemu nie. Zayn widzieliśmy się wczoraj wieczorem... To co ty zrobisz jak zaczniesz jeździć w trasy? ;p" - Ja
"Umrę *,*"
"Rusz się i przyjeżdżaj tu wariacie kochany."
"Spokojnie, właśnie wsiadłem w samochód."
"Nie waż mi się pisać SMS'ów podczas jazdy! Widziałam na filmie, jak dziewczyna odpisywała komuś i skończyła na wózku inwalidzkim. Nie chcę, żeby coś ci się stało."
"OK. Nie martw się. :*"
Muszę jeszcze zadzwonić do szkoły, w której uczę tańca, że nie będzie mnie przez dwa tygodnie. Szybko wybrałam odpowiedni nr i zadzwoniłam. Na szczęście ta szefowa jest miła, a nie taka jak ta ze studia fotograficznego. Po 30 min Zayn był już u mnie.
- Tęskniłem. - Powiedział, gdy go wpuściłam do środka.
- Ej nie Zayn, na prawdę, co ty zrobisz, jak będziesz jeździł w trasy koncertowe? Ja też oczywiście będę tęsknić, ale ty? Nie możesz wytrzymać 5 minut beze mnie. - Powiedziałam.
- Będę zabierał cię ze sobą. I tak gadałem z chłopakami i się zgodzili, a Modest ma gówno do gadania. - Odpowiedział.
- Czasami się ciebie boję. - Zaśmiałam się.
- Oh. - Pocałował mnie.
- A poza tym, nie będę mogła jeździć z tobą w trasy, bo ja mam pracę. - Powiedziałam.
- Ale przecież ją rzuciłaś, ze względu Nathana... - Zdziwił się.
- Ale mam jeszcze jedną pracę. Uczę w szkole tańca małych dzieciaków... Muszę przecież zarabiać na rachunki, jedzenie, jakieś ciuchy... - Odpowiedziałam.
- Tańczysz? - Spytał.
- Tak. Nie jestem taka jak Daniell, ale tańczę. - Uśmiechnęłam się.
- Pokażesz mi? - Zayn.
- Jak przyjdziesz na moje lekcję to ci pokażę. - Odpowiedziałam.
- A z resztą, nie musisz pracować, zamieszkasz ze mną i z chłopakami, jedzenie mamy, zawszę kupić ci coś kupię, czego sobie zażyczysz. Zrobię wszystko, by mieć cię, przy sobie. Jesteś moim tlenem, a bez tlenu nie da się żyć... - Zayn.
- To słodkie, ale ja tak nie umiem. Zayn nie mogę, żyć na twoją rękę... - Powiedziałam.
- Ale ja chcę. - Malik.
- Ale ja tak nie umiem. Kocham cię nad życie, ale proszę zrozum mnie... Wszyscy będą mówić, że jestem z tobą dla kasy, nie chcę, żeby tak było. - Powiedziałam.
- No dobrze. Zrobisz jak uważasz... - Odparł i znów mnie pocałował.
- Kocham cię. - Szepnęłam .
- Ja ciebie też kotku. - Mocno mnie przytulił.
- No bo przecież nie zostanę piosenkarką, czy kimś... - Zaśmiałam się.
- To nie jest głupi pomysł. - Powiedział Zayn.
- Ale ja tego nie mówiłam na poważnie. - Odpowiedziałam.
- A ja powiedziałem, że to nie jest głupi pomysł. - Odparł.
- Oszalałeś. Nie umiem śpiewać. - Uśmiechnęłam się.
- A to już profesjonalista oceni... Zauważyłem, że masz gitarę, więc pewnie umiesz na niej grać. Dajesz. - Powiedział i podał mi mój instrument.
- Nie. - Odmówiłam.
- Oj kochanie... - Wiedział, że zawsze jak tak do mnie mówi, to miękne.
- Oj no dobra. - Powiedziałam i zaczęłam coś tam grać. A tym czymś była piosenka Ignorance Is Bliss - ROOM 94.
- TY UMIESZ ŚPIEWAĆ! - Krzyknął, gdy skończyłam.
- Nie umiem. Ja fałszuję, nie śpiewam. - powiedziałam.
- Świetnie śpiewasz. -Pocałował mnie namiętnie.
- Nie kłam kochanie. - Oderwałam się od niego.
- Nie kłamie. - Uśmiechnął się.
- Już 14:50. Jak ten czas szybko płynie... Musimy powoli wychodzić. Jeszcze po taksówkę trzeba zadzwonić... - Powiedziałam patrząc na zegarek leżący na szafce.
- To weź jeszcze sprawdź, czy wszystko masz, a ja w tym czasie zadzwonię po taksówkę. Okey? - Malik.
- Ok. - Uśmiechnęłam się i wstałam. Najpierw odłożyłam gitarę i poszłam do swojego pokoju. Wszystko co najważniejsze mam spakowane, więc wzięłam moją walizkę i wróciłam do mojego mężczyzny.
- Masz wszystko? - Spytał.
- Tak. - Odpowiedziałam krótko.
- To dobrze. Taksówka za chwilę będzie. - Podszedł do mnie i mnie pocałował.
- Dziękuję ci. - Wtuliłam się w jego tors.
- Za co? - Spytał.
- Za wszystko co dla mnie robisz. - Odpowiedziałam.
- To ja ci powinienem dziękować za to, że sprawiłaś, że jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi. - Zayn.
- To było słodkie. Ale mam pytanie. - Ja.
- Co się stało? - Zayn.
- Dlaczego ja? - Spytałam.
- Co dlaczego ty? - Malik.
- Dlaczego wybrałeś mnie spośród tylu dziewczyn? Przecież każda marzy o tym Zayn'ie Maliku z One Direction, a ty wybrałeś takiego trolla jak ja... - Ja.
- Nie jesteś trollem. Jesteś cudna. Ale powracając do twojego pytania... One patrzały na mnie tylko ze względu zespołu, że jestem sławny i bogaty, a ty, mnie nie znałaś, nie wiedziałaś, że jestem piosenkarzem, ale gdy się dowiedziałaś, to nie ciągnęłaś mnie na zakupy itp. Widziałaś we mnie zwykłego faceta, a nie gwiazdę muzyki. - Wyjaśnił.
- Na początku pomyślałam, że jesteś idiotom, ale gdy się bardziej poznaliśmy, polubiłam cię. - Dodałam.
Gdy taksówka przyjechała pojechaliśmy na lotnisko. Poszliśmy na odprawę i polecieliśmy na Hawaje. Po paru godzinach dolecieliśmy, a na lotnisku czekał na nas czarny van, który zabrał nas do hotelu.
______________________________
Jak tam kochani? Jak minęła majówka? Ja cały czas siedziałam w domu... No to co? Minimalnie 3 kom i next?
"Nudzę się... Co ja mam robić do 15?! Kocham cię. :* " - Taka była treść sms'a od Malika.
"Nie martw się, ja też się nudzę. Ja ciebie też kocham. <3" - Odpisałam.
"Więc może się spotkamy??? Tęsknię za tobą. :(" - Zayn.
"Czemu nie. Zayn widzieliśmy się wczoraj wieczorem... To co ty zrobisz jak zaczniesz jeździć w trasy? ;p" - Ja
"Umrę *,*"
"Rusz się i przyjeżdżaj tu wariacie kochany."
"Spokojnie, właśnie wsiadłem w samochód."
"Nie waż mi się pisać SMS'ów podczas jazdy! Widziałam na filmie, jak dziewczyna odpisywała komuś i skończyła na wózku inwalidzkim. Nie chcę, żeby coś ci się stało."
"OK. Nie martw się. :*"
Muszę jeszcze zadzwonić do szkoły, w której uczę tańca, że nie będzie mnie przez dwa tygodnie. Szybko wybrałam odpowiedni nr i zadzwoniłam. Na szczęście ta szefowa jest miła, a nie taka jak ta ze studia fotograficznego. Po 30 min Zayn był już u mnie.
- Tęskniłem. - Powiedział, gdy go wpuściłam do środka.
- Ej nie Zayn, na prawdę, co ty zrobisz, jak będziesz jeździł w trasy koncertowe? Ja też oczywiście będę tęsknić, ale ty? Nie możesz wytrzymać 5 minut beze mnie. - Powiedziałam.
- Będę zabierał cię ze sobą. I tak gadałem z chłopakami i się zgodzili, a Modest ma gówno do gadania. - Odpowiedział.
- Czasami się ciebie boję. - Zaśmiałam się.
- Oh. - Pocałował mnie.
- A poza tym, nie będę mogła jeździć z tobą w trasy, bo ja mam pracę. - Powiedziałam.
- Ale przecież ją rzuciłaś, ze względu Nathana... - Zdziwił się.
- Ale mam jeszcze jedną pracę. Uczę w szkole tańca małych dzieciaków... Muszę przecież zarabiać na rachunki, jedzenie, jakieś ciuchy... - Odpowiedziałam.
- Tańczysz? - Spytał.
- Tak. Nie jestem taka jak Daniell, ale tańczę. - Uśmiechnęłam się.
- Pokażesz mi? - Zayn.
- Jak przyjdziesz na moje lekcję to ci pokażę. - Odpowiedziałam.
- A z resztą, nie musisz pracować, zamieszkasz ze mną i z chłopakami, jedzenie mamy, zawszę kupić ci coś kupię, czego sobie zażyczysz. Zrobię wszystko, by mieć cię, przy sobie. Jesteś moim tlenem, a bez tlenu nie da się żyć... - Zayn.
- To słodkie, ale ja tak nie umiem. Zayn nie mogę, żyć na twoją rękę... - Powiedziałam.
- Ale ja chcę. - Malik.
- Ale ja tak nie umiem. Kocham cię nad życie, ale proszę zrozum mnie... Wszyscy będą mówić, że jestem z tobą dla kasy, nie chcę, żeby tak było. - Powiedziałam.
- No dobrze. Zrobisz jak uważasz... - Odparł i znów mnie pocałował.
- Kocham cię. - Szepnęłam .
- Ja ciebie też kotku. - Mocno mnie przytulił.
- No bo przecież nie zostanę piosenkarką, czy kimś... - Zaśmiałam się.
- To nie jest głupi pomysł. - Powiedział Zayn.
- Ale ja tego nie mówiłam na poważnie. - Odpowiedziałam.
- A ja powiedziałem, że to nie jest głupi pomysł. - Odparł.
- Oszalałeś. Nie umiem śpiewać. - Uśmiechnęłam się.
- A to już profesjonalista oceni... Zauważyłem, że masz gitarę, więc pewnie umiesz na niej grać. Dajesz. - Powiedział i podał mi mój instrument.
- Nie. - Odmówiłam.
- Oj kochanie... - Wiedział, że zawsze jak tak do mnie mówi, to miękne.
- Oj no dobra. - Powiedziałam i zaczęłam coś tam grać. A tym czymś była piosenka Ignorance Is Bliss - ROOM 94.
- TY UMIESZ ŚPIEWAĆ! - Krzyknął, gdy skończyłam.
- Nie umiem. Ja fałszuję, nie śpiewam. - powiedziałam.
- Świetnie śpiewasz. -Pocałował mnie namiętnie.
- Nie kłam kochanie. - Oderwałam się od niego.
- Nie kłamie. - Uśmiechnął się.
- Już 14:50. Jak ten czas szybko płynie... Musimy powoli wychodzić. Jeszcze po taksówkę trzeba zadzwonić... - Powiedziałam patrząc na zegarek leżący na szafce.
- To weź jeszcze sprawdź, czy wszystko masz, a ja w tym czasie zadzwonię po taksówkę. Okey? - Malik.
- Ok. - Uśmiechnęłam się i wstałam. Najpierw odłożyłam gitarę i poszłam do swojego pokoju. Wszystko co najważniejsze mam spakowane, więc wzięłam moją walizkę i wróciłam do mojego mężczyzny.
- Masz wszystko? - Spytał.
- Tak. - Odpowiedziałam krótko.
- To dobrze. Taksówka za chwilę będzie. - Podszedł do mnie i mnie pocałował.
- Dziękuję ci. - Wtuliłam się w jego tors.
- Za co? - Spytał.
- Za wszystko co dla mnie robisz. - Odpowiedziałam.
- To ja ci powinienem dziękować za to, że sprawiłaś, że jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi. - Zayn.
- To było słodkie. Ale mam pytanie. - Ja.
- Co się stało? - Zayn.
- Dlaczego ja? - Spytałam.
- Co dlaczego ty? - Malik.
- Dlaczego wybrałeś mnie spośród tylu dziewczyn? Przecież każda marzy o tym Zayn'ie Maliku z One Direction, a ty wybrałeś takiego trolla jak ja... - Ja.
- Nie jesteś trollem. Jesteś cudna. Ale powracając do twojego pytania... One patrzały na mnie tylko ze względu zespołu, że jestem sławny i bogaty, a ty, mnie nie znałaś, nie wiedziałaś, że jestem piosenkarzem, ale gdy się dowiedziałaś, to nie ciągnęłaś mnie na zakupy itp. Widziałaś we mnie zwykłego faceta, a nie gwiazdę muzyki. - Wyjaśnił.
- Na początku pomyślałam, że jesteś idiotom, ale gdy się bardziej poznaliśmy, polubiłam cię. - Dodałam.
Gdy taksówka przyjechała pojechaliśmy na lotnisko. Poszliśmy na odprawę i polecieliśmy na Hawaje. Po paru godzinach dolecieliśmy, a na lotnisku czekał na nas czarny van, który zabrał nas do hotelu.
______________________________
Jak tam kochani? Jak minęła majówka? Ja cały czas siedziałam w domu... No to co? Minimalnie 3 kom i next?
piątek, 3 maja 2013
7 - Modest.
Rano obudził mnie dzwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że Zayn sie do mnie dobija. Odebrałam.
- Hallo? - Spytałam lekkp zaspanym głosem.
- Kochanie obudziłem cię? - Spytał Malik.
- Nie... - Odpowiedziałam.
- Czyli tak. Skarbie, bo jest taka sprawa... - Zaczął.
- Jaka? - Spytałam.
- Więc Modest prosił, a raczej kazał, żebyśmy my przyjechali do nich do biura. A mówiąć my mam na myśli ciebie, mnie i chłopaków... - Powiedział.
- O kurczę... - Mruknęłam.
- Więc radzę ci się szybko szykować, bo właśnie wyszliśmy z domu i jedziemy po ciebie. - Powiedział.
- Zayn idioto, trzeba było zadzwonić wcześniej! - Krzyknęłam.
- Dzwoniłem. Nie moja wina, że masz mocny sen. Młot pneumatyczny by cie nie obudził. - Zaśmiał się Malik.
- Tak jak ciebie. - Usłyszałam głos Liama. Na co się zaśmiałam.
- Dobra kończe. Pa. - Rozłączyłam się.
Szybko wzięłam prysznic, ubrałam się w to, zrobiłam makijaż i włosy spięłam w koka na czubku głowy. Zjadłam płatki w ekspresowym tempie i umyłam zęby. Gdy robiłam ostatnie poprawki przyszli chłopcy.
- Hej skarbie, gotowa? - Zapytał Zayn, gdy im otworzyłam drzwi.
- Tak tak. Tylko, jeszcze wezmę torebkę i możemy jechać. - Powiedziałam i wzięłam torbę. Zakluczyłam mieszkanie i pojechaliśmy do biura Modest'u. Trochę się zdenerwowałam, bałam się co powiedzą. Po 45 minutach dojechaliśmy.
- Ok. Jesteśmy. Ciekawy jestem po co kazali nam wszystkim przyjechać... - Powiedział Louis.
- Coś czuję, że to może mieć związek z Arianą i Zayn'em... - Powiedział Harry.
- Kochanie co się stało? - Spytał Zayn.
- Nic... Tylko chciałabym już mieć zdjęty ten gips. - Powiedziałam.
- Ale Ari pamiętasz, że dziś masz kontrolę? - Spytał Liam. W końcu on ze mną był u chirurga, bo Zayn se pobiegł pogadać z Nathanem. Nim sie obejrzałam weszliśmy już do biura.
- Dzień dobry chłopcy. - powiedziała jakaś kobieta siedząca za biurkiem.
- Dzień dobry Megan. - Odpowiedzieli chłopacy.
- Ari, to jest Megan, z nią podpisaliśmy umowę. Megan to jest Ariana, moja dziewczyna. - powiedział Zayn.
- Miło mi panią poznać. - Powiedziałam.
- Mi również. Dobra usiądźmy. Tomas dziś nie przyjdzie, ale zostawił mi wiadomość co i jak. - Megan. Wydawała się nie być miłą osobą.
- Więc po co nas tu wezwałaś? - Zapytał Liam.
- No jak wiecie, o Ari wie cały świat Directionerek. A z tego co wiem, to za bardzo za nią nie przepadają. Oni chcą Zarrie... - Megan.
- Ale Zerrie już nie ma. To jest skończone. - Wtrącił Zayn.
- Zayn, a pamiętasz, jak walczyłeś, by zaakceptowali Perrie? - Zapytała.
- Zerwałem z nią bo mnie zdradziła! Poznałem Arianę i teraz będę walczyć o to, żeby JĄ zaakceptowali! - Krzyknął wściekły.
- Zayn uspokój się. - Szepnęłam, a on wykonał moje polecenie.
- Więc kontynuując... Oni chcą Zarrie, ale, że jest teraz Zariana, muszą ją zaakceptować. I my mamy pomysł. Jeden z chłopaków, będzie udawał kuzyna Ariany. No wiecie, żeby zaakceptowali samą Arianę. Wypadło na Liam'a. Natomiast, żeby zaakceptowali Zarianę, musicie gdzieś jechać na wakacje. Wybraliśmy dla was Hawaje, na 2 tygodnie. Jutro po południu macie lot. Czyli o 16. - Megan. Nie wiedziałam co powiedzieć... Mocno się zdziwiłam, gdy dowiedziałam się, że mam być siostrą Liam'a.
- Kochanie zgadzasz się? - Zapytał Zayn.
- No dobrze... - Powiedziałam.
- A co my mamy z tym wspólnego? - Zapytał Harry.
- Uznałam, że wszyscy powinniście wiedzieć. - Megan.
- No dobrze. - Liam.
- Ariana co się stało w rękę? - Spytała.
- A nic wielkiego... - Odpowiedziałam.
- Czy to ma związek z Nathanem Sykesem? - Znów spytała.
- Tak... - Odpowiedziałam krótko.
- No dobrze... więc możemy już iść? - Spytał Niall.
- Tak tak. Do widzenia. - Megan.
- Do widzenia. - Powiedzieliśmy i wyszliśmy.
- Louis podwieziesz mnie do tego chirurga? - Spytałam pasiastego, gdyż on prowadził samochód.
- Pewnie. - Odparł.
- Dzięki Lou. - Powiedziałam.
- Nie ma za co. Poczekać na ciebie? - Spytał Louis.
- Nie. Jedźcie do domu, ja wrócę taksówką. - Uśmiechnęłam się.
- A ja cię nie zostawię. Pójdę z tobą. - Powiedział Zayn i razem ze mną wysiadł ze samo chodu.
- To pa Kevinki! - Krzyknął Lou.
- Pa... - Odpowiedzieliśmy i Louis pojechał do ich willi.
Szybko poszło. Zrobili mi znowu rendgen, i powiedzieli, że kość szybko się zrosła, więc, już nie musiałam nosić tego cholernego gipsu. Zayn razem ze mną pojechał do mnie. Zobaczyłam czyjeś walizki.
- Hej Jo. Co to za walizki? - Spytałam.
- Cześć. Wracam do LA. Potrzebują mnie tam. Szkoda, że tak mało czasu ze sobą spędziłyśmy, ale cóż. Będziemy się kontaktować. - Powiedziała.
- Pewnie, że będziemy... Kiedy masz lot? - Ja.
- Za 2 godziny. Muszę się już zbierać. - Joanne.
- No to paa. - Powiedziałam.
- Pa.. - Odparła, po czym mnie przytuliła.
- Cześć Jo. - Pożegnał ją Malik.
- Cześć. Pozdrów też chłopaków ode mnie. Ja już się wcześniej z nimi żegnałam. - Joanne.
- Okej. - Zayn.
- Pozdrów wszystkich ode mnie w LA. - Powiedziałam.
- Spoko. To paaa. - Powiedziała.
- Pa. - Odpowiedziałam jej z Malikiem i Joanne wyszła z domu.
- Więc, teraz ty będziesz się pakować? - Zayn.
- No a ty mi pomożesz... - Uśmiechnęłam się.
- Pod jednym warunkiem. - Obiął mnie w talii.
- Szantaż? - Spytałam.
- Może mały... - Uśmiechnął się cwano.
- No więc co, szantażysto? - Zapytałam, a on tylko śmiesznie poruszył brwiami i zaczął nami kołysać, w końcu straciliśmy równowagę i przewróciliśmy się. Na szczęście na kanapę.
- Oj ty już wiesz co... - Powiedział i zaczął mnie całować.
- No ale tutaj? Nie lepiej poczekać do jutra? - Spytałam.
- Dobra... - Powiedział niezadowolony.
- Chcesz coś do picia? - Spytałam.
- Wodę. - Odparł.
- To wstań ze mnie i ci przyniosę. - Powiedziałam.
- Muszę? Wygodnie się na tobie leży... - Zayn.
- Tak musisz. - Ja.
- No dobra. - Wstał.
- Zaraz wracam. - Powiedziałam i poszłam do kuchni. Z butelki nalałam wody do szklanki i przyniosłam ją Zayn'owi. Gdy znów pojawiłam się w salonie zobaczyłam, że mój chłopak ogląda moje zdjęcia, pierwsze zrobione z Joanne i Loganem, drugie z moimi rodzicami, a trzecie jak miałam 12 lat.
- Jesteś bardzo podobna do twojej mamy. - Powiedział Zayn.
- Kiedyś ktoś powiedział, że jesteśmy jak siostry... - Zaśmiałam się.
- A na tym pierwszym zdjęciu ten chłopak to Logan? - Spytał.
- Tak...- Odpowiedziałam.
- Ale nie macie już kontaktu? - Zayn.
- Nie, a co zazdrosny? - Śmiałam się z niego.
- Bardzo. - Podszedł do mnie.
- Twoja woda. - Podałam mu szklankę.
- Dziękuję. - Odpowiedział.
Poszliśmy do mojego pokoju. Wzięłam torbę i zaczęłam do niej pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Trochę mi to zajęło, gdyż mój chłopak zaczynał się we mnie. Około 21 pojechał do domu. Zmęczona przebrałam się w piżamkę i oddałam się krainie Morfeusza.
___________________________________
Coś mało komentujecie. Więc nie będę wymuszała komentarzy. Choć nie obrażę się jeśli coś napiszecie.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Hallo? - Spytałam lekkp zaspanym głosem.
- Kochanie obudziłem cię? - Spytał Malik.
- Nie... - Odpowiedziałam.
- Czyli tak. Skarbie, bo jest taka sprawa... - Zaczął.
- Jaka? - Spytałam.
- Więc Modest prosił, a raczej kazał, żebyśmy my przyjechali do nich do biura. A mówiąć my mam na myśli ciebie, mnie i chłopaków... - Powiedział.
- O kurczę... - Mruknęłam.
- Więc radzę ci się szybko szykować, bo właśnie wyszliśmy z domu i jedziemy po ciebie. - Powiedział.
- Zayn idioto, trzeba było zadzwonić wcześniej! - Krzyknęłam.
- Dzwoniłem. Nie moja wina, że masz mocny sen. Młot pneumatyczny by cie nie obudził. - Zaśmiał się Malik.
- Tak jak ciebie. - Usłyszałam głos Liama. Na co się zaśmiałam.
- Dobra kończe. Pa. - Rozłączyłam się.
Szybko wzięłam prysznic, ubrałam się w to, zrobiłam makijaż i włosy spięłam w koka na czubku głowy. Zjadłam płatki w ekspresowym tempie i umyłam zęby. Gdy robiłam ostatnie poprawki przyszli chłopcy.
- Hej skarbie, gotowa? - Zapytał Zayn, gdy im otworzyłam drzwi.
- Tak tak. Tylko, jeszcze wezmę torebkę i możemy jechać. - Powiedziałam i wzięłam torbę. Zakluczyłam mieszkanie i pojechaliśmy do biura Modest'u. Trochę się zdenerwowałam, bałam się co powiedzą. Po 45 minutach dojechaliśmy.
- Ok. Jesteśmy. Ciekawy jestem po co kazali nam wszystkim przyjechać... - Powiedział Louis.
- Coś czuję, że to może mieć związek z Arianą i Zayn'em... - Powiedział Harry.
- Kochanie co się stało? - Spytał Zayn.
- Nic... Tylko chciałabym już mieć zdjęty ten gips. - Powiedziałam.
- Ale Ari pamiętasz, że dziś masz kontrolę? - Spytał Liam. W końcu on ze mną był u chirurga, bo Zayn se pobiegł pogadać z Nathanem. Nim sie obejrzałam weszliśmy już do biura.
- Dzień dobry chłopcy. - powiedziała jakaś kobieta siedząca za biurkiem.
- Dzień dobry Megan. - Odpowiedzieli chłopacy.
- Ari, to jest Megan, z nią podpisaliśmy umowę. Megan to jest Ariana, moja dziewczyna. - powiedział Zayn.
- Miło mi panią poznać. - Powiedziałam.
- Mi również. Dobra usiądźmy. Tomas dziś nie przyjdzie, ale zostawił mi wiadomość co i jak. - Megan. Wydawała się nie być miłą osobą.
- Więc po co nas tu wezwałaś? - Zapytał Liam.
- No jak wiecie, o Ari wie cały świat Directionerek. A z tego co wiem, to za bardzo za nią nie przepadają. Oni chcą Zarrie... - Megan.
- Ale Zerrie już nie ma. To jest skończone. - Wtrącił Zayn.
- Zayn, a pamiętasz, jak walczyłeś, by zaakceptowali Perrie? - Zapytała.
- Zerwałem z nią bo mnie zdradziła! Poznałem Arianę i teraz będę walczyć o to, żeby JĄ zaakceptowali! - Krzyknął wściekły.
- Zayn uspokój się. - Szepnęłam, a on wykonał moje polecenie.
- Więc kontynuując... Oni chcą Zarrie, ale, że jest teraz Zariana, muszą ją zaakceptować. I my mamy pomysł. Jeden z chłopaków, będzie udawał kuzyna Ariany. No wiecie, żeby zaakceptowali samą Arianę. Wypadło na Liam'a. Natomiast, żeby zaakceptowali Zarianę, musicie gdzieś jechać na wakacje. Wybraliśmy dla was Hawaje, na 2 tygodnie. Jutro po południu macie lot. Czyli o 16. - Megan. Nie wiedziałam co powiedzieć... Mocno się zdziwiłam, gdy dowiedziałam się, że mam być siostrą Liam'a.
- Kochanie zgadzasz się? - Zapytał Zayn.
- No dobrze... - Powiedziałam.
- A co my mamy z tym wspólnego? - Zapytał Harry.
- Uznałam, że wszyscy powinniście wiedzieć. - Megan.
- No dobrze. - Liam.
- Ariana co się stało w rękę? - Spytała.
- A nic wielkiego... - Odpowiedziałam.
- Czy to ma związek z Nathanem Sykesem? - Znów spytała.
- Tak... - Odpowiedziałam krótko.
- No dobrze... więc możemy już iść? - Spytał Niall.
- Tak tak. Do widzenia. - Megan.
- Do widzenia. - Powiedzieliśmy i wyszliśmy.
- Louis podwieziesz mnie do tego chirurga? - Spytałam pasiastego, gdyż on prowadził samochód.
- Pewnie. - Odparł.
- Dzięki Lou. - Powiedziałam.
- Nie ma za co. Poczekać na ciebie? - Spytał Louis.
- Nie. Jedźcie do domu, ja wrócę taksówką. - Uśmiechnęłam się.
- A ja cię nie zostawię. Pójdę z tobą. - Powiedział Zayn i razem ze mną wysiadł ze samo chodu.
- To pa Kevinki! - Krzyknął Lou.
- Pa... - Odpowiedzieliśmy i Louis pojechał do ich willi.
Szybko poszło. Zrobili mi znowu rendgen, i powiedzieli, że kość szybko się zrosła, więc, już nie musiałam nosić tego cholernego gipsu. Zayn razem ze mną pojechał do mnie. Zobaczyłam czyjeś walizki.
- Hej Jo. Co to za walizki? - Spytałam.
- Cześć. Wracam do LA. Potrzebują mnie tam. Szkoda, że tak mało czasu ze sobą spędziłyśmy, ale cóż. Będziemy się kontaktować. - Powiedziała.
- Pewnie, że będziemy... Kiedy masz lot? - Ja.
- Za 2 godziny. Muszę się już zbierać. - Joanne.
- No to paa. - Powiedziałam.
- Pa.. - Odparła, po czym mnie przytuliła.
- Cześć Jo. - Pożegnał ją Malik.
- Cześć. Pozdrów też chłopaków ode mnie. Ja już się wcześniej z nimi żegnałam. - Joanne.
- Okej. - Zayn.
- Pozdrów wszystkich ode mnie w LA. - Powiedziałam.
- Spoko. To paaa. - Powiedziała.
- Pa. - Odpowiedziałam jej z Malikiem i Joanne wyszła z domu.
- Więc, teraz ty będziesz się pakować? - Zayn.
- No a ty mi pomożesz... - Uśmiechnęłam się.
- Pod jednym warunkiem. - Obiął mnie w talii.
- Szantaż? - Spytałam.
- Może mały... - Uśmiechnął się cwano.
- No więc co, szantażysto? - Zapytałam, a on tylko śmiesznie poruszył brwiami i zaczął nami kołysać, w końcu straciliśmy równowagę i przewróciliśmy się. Na szczęście na kanapę.
- Oj ty już wiesz co... - Powiedział i zaczął mnie całować.
- No ale tutaj? Nie lepiej poczekać do jutra? - Spytałam.
- Dobra... - Powiedział niezadowolony.
- Chcesz coś do picia? - Spytałam.
- Wodę. - Odparł.
- To wstań ze mnie i ci przyniosę. - Powiedziałam.
- Muszę? Wygodnie się na tobie leży... - Zayn.
- Tak musisz. - Ja.
- No dobra. - Wstał.
- Zaraz wracam. - Powiedziałam i poszłam do kuchni. Z butelki nalałam wody do szklanki i przyniosłam ją Zayn'owi. Gdy znów pojawiłam się w salonie zobaczyłam, że mój chłopak ogląda moje zdjęcia, pierwsze zrobione z Joanne i Loganem, drugie z moimi rodzicami, a trzecie jak miałam 12 lat.
- Jesteś bardzo podobna do twojej mamy. - Powiedział Zayn.
- Kiedyś ktoś powiedział, że jesteśmy jak siostry... - Zaśmiałam się.
- A na tym pierwszym zdjęciu ten chłopak to Logan? - Spytał.
- Tak...- Odpowiedziałam.
- Ale nie macie już kontaktu? - Zayn.
- Nie, a co zazdrosny? - Śmiałam się z niego.
- Bardzo. - Podszedł do mnie.
- Twoja woda. - Podałam mu szklankę.
- Dziękuję. - Odpowiedział.
Poszliśmy do mojego pokoju. Wzięłam torbę i zaczęłam do niej pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Trochę mi to zajęło, gdyż mój chłopak zaczynał się we mnie. Około 21 pojechał do domu. Zmęczona przebrałam się w piżamkę i oddałam się krainie Morfeusza.
___________________________________
Coś mało komentujecie. Więc nie będę wymuszała komentarzy. Choć nie obrażę się jeśli coś napiszecie.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
czwartek, 2 maja 2013
6 - Nathan
- Po pierwsze powiedz Zayn'owi o tej sytuacji, po drugie, jeśli ta prawa ręka będzie cię dalej boleć idź do chirurga, a jeśli chodzi o pracę to ją po prostu rzuć, a z resztą zrobisz jak uważasz... - Jo.
- Masz rację. Rzucę tę robotę jeszcze dzisiaj. Tak nie może być... Dziękuję Joanne. - Powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Ta ta, teraz zadzwoń do Malika, albo po prostu tam pojedziemy... - Joanne.
- Pojedźmy tam. - Stwierdziłam.
- Więc jedziemy. - Wstała z kanapy.
Wzięłam moją torebkę, telefon i kluczyki od Range Rovera i pojechałyśmy do domu One Direction. Po 30 minutach jazdy dojechałyśmy. Drzwi otworzył nam Liam.
- Hej dziewczyny co tu robicie? - Zapytał lekko zdziwiony.
- Powiedz, że Zayn jest w domu... To bardzo ważne. - Powiedziałam.
- Pewnie, że jest. Wchodźcie. - Uśmiechnął się i nas wpuścił, a my weszłyśmy.
- Kochanie co sie stało? - Zapytał Zayn, który szybko do mnie podszedł.
- Możemy pogadać w 4 oczy? - Spytałam.
- Oczywiście, pójdziemy do mojego pokoju. Ok? - Zayn.
- Ok. - Ja.
- Więc o co chodzi? - spytał gdy weszliśmy do jego królestwa.
- Ale nie wściekaj się. Dzisiaj w pracy przyjmowałam The Wanded i po sesji Nathan chciał się ze mną umówić i ja mu odmówiłam, powiedziałam, że jestem twoją dziewczyną, a on... mnie... pocałował, za co oberwał w twarz ode mnie i teraz boli mnie ręka, ale mniejsza z tym. Zdecydowałam, że ci powiem i rzucę pracę. I przyjechałam, też po to, żeby się dowiedzieć, czy dobrze robie, bo ja sie sama pogubiłam i nie wiem co robić... - Powiedziałam.
- Bardzo dobrze robisz... A jak ja mu zaraz... - Nie dokończył bo zdążył wybiec z domu.
- Zayn! - Krzyknęłam biegając za nim, lecz niestety nie dogoniłam go.
- Ari co się stało? - Zapytał Louis.
- Czemu Zayn wybiegł z domu? - Niall.
- Dziś Nathan mnie pocałował. Brew mojej woli. Dlatego Zayn wybiegł z domu... - Wyjaśniłam.
- Nie zauważyłaś, że masz rękę spuchniętą? - Zapytał Liam.
- To chyba dlatego, że go uderzyłam... - Odpowiedziałam.
- Uderzyłaś Zayna? - Zdziwił się Harry.
- Niee. Uderzyłam Nathana. - Odparłam.
- Lepiej pojadę z tobą na prześwietlenie tej ręki. Naprawdę paskudnie wygląda. - Liam.
- Ok. - Zgodziłam się.
Więc pojechaliśmy. Jak dowiedziałam się, że mam złamany nadgarstek, myślałam, że padnę, no bo jak można złamać sobie nadgarstek, przy uderzeniu kogoś w twarz?! No ale nic... Założyli mi cholerny gips i wróciliśmy do domu 1D. Zayn był już w domu. Boże co tam się działo?!
- Zayn do cholery gdzie ty byłeś?! - Krzyknęłam.
- Co się stało w rękę? - Zmienił temat.
- Nie odwracaj kota ogonem! Zadałam pytanie. - Ja.
- Byłem pogadać z Nathanem... - Wyjaśnił.
- To czemu masz rozciętą wargę? - Spytałam.
- Na słupek wpadłem. - Odpowiedział.
- Tsa jasne. Uderzył cię, a ty jego i bla bla bla. prawda? - Spytałam.
- Tak.. - Powiedział cicho.
- Dziękuję Zayn. - Przytuliłam go.
- Za co? - Spytał.
- Za wszystko co dla mnie robisz... - Powiedziałam.
- Nie obraźcie sie ,ale wyglądacie jak takie kaleki. Ty Ari masz złamaną rękę, Zayn ma rozciętą wargę... - Joanne.
- Pasują do siebie. - Śmiał się Harry.
- Wiesz, ten gips jest trochę ciężki, więc sprawdzimy jaki jest twardy? - Spytałam loczka.
- Przepraszam... - Loczek.
Wieczór spędziliśmy oglądając filmy. Później wróciłam z Joanne do domu. Rano gdy wstałam zadzwoniłam do Eve, z rezygnacją z posady. Wzięłam prysznic i ubrałam się w to, zrobiłam makijaż i związałam włosy w luźnego koka na czubku głowy. Zdecydowałam, że pójdę się przejść. Jak zwykle było dużo paparatzzi. Zobaczyłam też Nathana z podbitym okiem. Na ten widok uśmiechnęłam się.
- No cześć piękna. - Powiedział.
- Nathan, czy Zayn za lekko cię uderzył? - Spytałam na samo przywitanie.
- Też się cieszę, że cię widzę. Choć ze mną na kawę. - Nathan.
- Przestaniesz mnie prześladować?! - Krzyknęłam i poszłam szybciej.
Przez kolejne pare dni też tak był. No kurczę, co ja mam do cholery robić?! Mam go dosyć! Cały czas mu mówię, jak bardzo go nienawidzę, a ten jeszcze bardziej się lepi. Zdecydowałam, że pójdę z tym na policję. Okazało się, że Nathan, nie tylko mnie tak prześladował, więc go na razie zamknęli na miesiąc. Stwierdzili, że później sie zobaczy, jak sie zachowuje.
______________________________________________
5 rozdział dodałam szybciej.Nie wiem czemu...Jeśli ktoś lubi The Wanded, przepraszam, ale na taki pomysł wpadłam. Nie obrazicie się i będziecie komentować? 7 komentarzy to dużo?
- Masz rację. Rzucę tę robotę jeszcze dzisiaj. Tak nie może być... Dziękuję Joanne. - Powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Ta ta, teraz zadzwoń do Malika, albo po prostu tam pojedziemy... - Joanne.
- Pojedźmy tam. - Stwierdziłam.
- Więc jedziemy. - Wstała z kanapy.
Wzięłam moją torebkę, telefon i kluczyki od Range Rovera i pojechałyśmy do domu One Direction. Po 30 minutach jazdy dojechałyśmy. Drzwi otworzył nam Liam.
- Hej dziewczyny co tu robicie? - Zapytał lekko zdziwiony.
- Powiedz, że Zayn jest w domu... To bardzo ważne. - Powiedziałam.
- Pewnie, że jest. Wchodźcie. - Uśmiechnął się i nas wpuścił, a my weszłyśmy.
- Kochanie co sie stało? - Zapytał Zayn, który szybko do mnie podszedł.
- Możemy pogadać w 4 oczy? - Spytałam.
- Oczywiście, pójdziemy do mojego pokoju. Ok? - Zayn.
- Ok. - Ja.
- Więc o co chodzi? - spytał gdy weszliśmy do jego królestwa.
- Ale nie wściekaj się. Dzisiaj w pracy przyjmowałam The Wanded i po sesji Nathan chciał się ze mną umówić i ja mu odmówiłam, powiedziałam, że jestem twoją dziewczyną, a on... mnie... pocałował, za co oberwał w twarz ode mnie i teraz boli mnie ręka, ale mniejsza z tym. Zdecydowałam, że ci powiem i rzucę pracę. I przyjechałam, też po to, żeby się dowiedzieć, czy dobrze robie, bo ja sie sama pogubiłam i nie wiem co robić... - Powiedziałam.
- Bardzo dobrze robisz... A jak ja mu zaraz... - Nie dokończył bo zdążył wybiec z domu.
- Zayn! - Krzyknęłam biegając za nim, lecz niestety nie dogoniłam go.
- Ari co się stało? - Zapytał Louis.
- Czemu Zayn wybiegł z domu? - Niall.
- Dziś Nathan mnie pocałował. Brew mojej woli. Dlatego Zayn wybiegł z domu... - Wyjaśniłam.
- Nie zauważyłaś, że masz rękę spuchniętą? - Zapytał Liam.
- To chyba dlatego, że go uderzyłam... - Odpowiedziałam.
- Uderzyłaś Zayna? - Zdziwił się Harry.
- Niee. Uderzyłam Nathana. - Odparłam.
- Lepiej pojadę z tobą na prześwietlenie tej ręki. Naprawdę paskudnie wygląda. - Liam.
- Ok. - Zgodziłam się.
Więc pojechaliśmy. Jak dowiedziałam się, że mam złamany nadgarstek, myślałam, że padnę, no bo jak można złamać sobie nadgarstek, przy uderzeniu kogoś w twarz?! No ale nic... Założyli mi cholerny gips i wróciliśmy do domu 1D. Zayn był już w domu. Boże co tam się działo?!
- Zayn do cholery gdzie ty byłeś?! - Krzyknęłam.
- Co się stało w rękę? - Zmienił temat.
- Nie odwracaj kota ogonem! Zadałam pytanie. - Ja.
- Byłem pogadać z Nathanem... - Wyjaśnił.
- To czemu masz rozciętą wargę? - Spytałam.
- Na słupek wpadłem. - Odpowiedział.
- Tsa jasne. Uderzył cię, a ty jego i bla bla bla. prawda? - Spytałam.
- Tak.. - Powiedział cicho.
- Dziękuję Zayn. - Przytuliłam go.
- Za co? - Spytał.
- Za wszystko co dla mnie robisz... - Powiedziałam.
- Nie obraźcie sie ,ale wyglądacie jak takie kaleki. Ty Ari masz złamaną rękę, Zayn ma rozciętą wargę... - Joanne.
- Pasują do siebie. - Śmiał się Harry.
- Wiesz, ten gips jest trochę ciężki, więc sprawdzimy jaki jest twardy? - Spytałam loczka.
- Przepraszam... - Loczek.
Wieczór spędziliśmy oglądając filmy. Później wróciłam z Joanne do domu. Rano gdy wstałam zadzwoniłam do Eve, z rezygnacją z posady. Wzięłam prysznic i ubrałam się w to, zrobiłam makijaż i związałam włosy w luźnego koka na czubku głowy. Zdecydowałam, że pójdę się przejść. Jak zwykle było dużo paparatzzi. Zobaczyłam też Nathana z podbitym okiem. Na ten widok uśmiechnęłam się.
- No cześć piękna. - Powiedział.
- Nathan, czy Zayn za lekko cię uderzył? - Spytałam na samo przywitanie.
- Też się cieszę, że cię widzę. Choć ze mną na kawę. - Nathan.
- Przestaniesz mnie prześladować?! - Krzyknęłam i poszłam szybciej.
Przez kolejne pare dni też tak był. No kurczę, co ja mam do cholery robić?! Mam go dosyć! Cały czas mu mówię, jak bardzo go nienawidzę, a ten jeszcze bardziej się lepi. Zdecydowałam, że pójdę z tym na policję. Okazało się, że Nathan, nie tylko mnie tak prześladował, więc go na razie zamknęli na miesiąc. Stwierdzili, że później sie zobaczy, jak sie zachowuje.
______________________________________________
5 rozdział dodałam szybciej.Nie wiem czemu...Jeśli ktoś lubi The Wanded, przepraszam, ale na taki pomysł wpadłam. Nie obrazicie się i będziecie komentować? 7 komentarzy to dużo?
5 - Praca
Dziś jest poniedziałek. Witam ponownie szara rzeczywistości. Rano wstałam wzięłam prysznic, ubrałam się w to, uczesałam i zrobiłam makijaż. Zjadłam szybko śniadanie, umyłam ząbki i pojechałam do pracy. Gdy dojechałam tam doznałam szoku.
- Hej Joe... Co ty robisz? - Spytałam opiekuna w dredach.
- Cześć. Pakuję się. Dałem Eve twoje zdjęcia, które zrobiłaś i gratulacje. Dostałaś awans. - Powiedział.
- To fajnie, ale czemu ty sie pakujesz? - Znów spytałam.
- Wywaliła mnie. Ty dostałaś moją posadę. - Odpowiedział.
- CO?! - Zdziwiłam się.
- Słyszałaś... - Joe.
- Joe ty nie możesz odejść. Pójdę z nią porozmawiać, a ty sie rozpakuj. - Rozkazałam.
- Nie, bo ciebie też wyleje... - zbuntował się.
- Mam to w dupie. Nie możesz odejść. Komu będe kupowała kawe, kto będzie mi dawał sprzęt jak rozwalę swój? Jesteś dla mnie jak brat, a brata stracić nie chce. - Przytuliłam go.
- Cieszę się że tak mówisz siostrzyczko, ale tak bywa. - Joe.
- Wiem... Pójdę do niej. - Powiedziałam i poszłam.
Szczerze mówiąc bałam się Eve. Ona jest straszna. No ale chcę pomóc Joe'mu, bo on też mi pomógł i to nie raz, więc czas na moją kolej. Podeszłam do drzwi szefowej i zapukałam. Weszłam, gdy usłyszałam ciche, ale słyszalne "proszę".
- Co cię do mnie sprowadza Ariano? Joe chyba ci przekazał, że dostałaś awans? - Spytała ciemnoskóra.
- Tak tak. Tylko, czy to konieczne, żeby on odchodził z pracy? - Zapytałam.
- Ariano. Jesteś niezwykle utalentowaną nastolatką. Fakt faktem, że Joe nie popracował tu za długo, bo aż 3 lata. Muszę przyznać, że jesteś lepsza od niego, dla tego to zrobiłam. Jestem też trochę zdenerwowana, na niego, bo ty jako stażystka wykonywałaś większość jego pracy. On wypełniał tylko papiery. Nie mogę pozwolić na takie coś. Zrozum... - Odpowiedziała.
- Ale Eve, mi to nie przeszkadzało. Sama chciałam mu pomóc... - Ja.
- Ari. Ty jesteś stażystką. Wg przepisów powinnaś obserwować jeszcze 2, albo 3 miesiące Joe'go pod czas pracy, a on to zlekceważył i dał ci normalnie pracować. Jestem pod wrażeniem, bo robisz fantastyczne zdjęcia, to kolejny powód dlaczego wylałam Joe'go. Miałam do wyboru, albo ty zostaniesz wylana albo on. Wybrałam go. Niestety. Przykro mi bardzo. W Londynie jest wiele innych ludzi poszukujących fotografów takich jak Joe. Ciebie nie mogę wyrzucić, bo ty jesteś zbyt cenna. - Eve.
- Dobrze... - ja.
- A teraz wybacz, ale muszę wracać do pracy... - Eve.
- Do widzenia. - Powiedziałam i wróciłam do Joe'go.
- Mówiłem, że nie uda ci się nic zdziałać. - Powiedział.
- No mówiłeś... - Odpowiedziałam.
- Pa młoda... - Przytulił mnie.
- Będę za tobą tęsknić wiesz? - Przywiązałam się do niego. Jest dla mnie jak brat. Chciało mi się płakać. No kurczę.
- Ja za tobą też. Będę cię odwiedzał. Pamiętaj. - Joe.
- Będzie fajnie jak o mnie nie zapomnisz. - Uśmiechnęłam się.
- Starałaś się mi pomóc. Nie będę mógł o tobie zapomnieć. - Również się uśmiechnął.
- Ale to dzięki tobie tu pracuję. - Powiedziałam.
- Muszę już iść. Obiecaj, że będziesz starała się wypełniać tą robotę najlepiej jak umiesz. - Joe.
- Obiecuję. - Odparłam.
- Więc idę. - Powiedział i poszedł.
Westchnęłam i wzięłam się w garść. Znów poszłam do szefowej, by dowiedzieć się kogo mam dziś obsługiwać. Joe miał racje mówiąc, że wtajemnicza tylko w połowie. "1D i ktoś jeszcze". Bla bla bla. Czekałam i czekałam, aż w końcu zjawił się mój chłopak z kolegami.
- Hej misiu. - Przywitał się ze mną Zayn, po czym czule mnie pocałował.
- Cześć. - Odpowiedziałam.
- Czemu jesteś taka przygaszona? - Spytał Malik.
- Dostałam awans. - Odparłam.
- To świetnie, więc czemu się nie cieszysz? - Zayn.
- Bo dostałam posade Joe'go, a go wywalili, a on był moim tak jakby opiekunem. Był dla mnie jak brat. - Wyjaśniłam.
- Przykro mi kotku. - Zayn.
- Daj spokój, to nie twoja wina... - Posłałam mu delikatny uśmiech.
- Joanne jest w domu? - Spytał Horanek.
- Powinna być. A coś się stało? - Spytałam.
- Nie nic. Tak sie pytam. - odpowiedział.
- Nasz Horanek sie zakochał... - Powiedział Louis.
- No kurcze. Wam to już nic nie wolno powiedzieć. - Oburzył się Niall.
- I co w tym złego, że Niall sie zakochał? - Spytałam.
- Dziękuje Ari. Jedyna normalna... - Niall.
- Nie ma za co. Dobra chłopcy, czas brać się do pracy. Mam jeszcze 2 grupy i jeszcze papiery do wypełnienia. Masakra... - Powiedziałam.
- Dasz radę kotku... - Motywował mnie Zayn.
- Rodzić nie rodzę Zayn. - Ja.
- Ariana jest chyba trochę zmęczona i zdenerwowana... - Powiedział Liam.
- Mówisz czy myślisz? - Spytałam go.
Po sesji zdjęciowej jeszcze chwile pogadałam z chłopakami i pojechali do studia. Następni byli The Wanded. Uhg... Chciałam, żeby ta sesja skończyła się jak najszybciej, lecz jak na złość mijała wolno... Ale po 2 godzinach moje męczarnie się skończyły.
- Hej Ari. Może gdzieś skoczymy? - Zapytał Nathan.
- Sorry, ale nie. - Odpowiedziałam.
- Czemu? - Spytał.
- Mam chłopaka. - Odparłam.
- No i co... Nie obrazi cie jak cie na chwilkę porwę. - Uśmiechnął się.
- Oj obrazi się, a poza tym nie jesteś w moim typie.- Powiedziałam.
- Oj kotku... - Nathan.
- Nie nazywaj mnie tak. Nie jestem twoją dziewczyną. - Ja.
- A kim jest ten twój chłoptaś? - Spytał.
- To Zayn. Idźcie już mam dużo pracy. - Powiedziałam.
- Wow... Wiedz, że stać na kogoś lepszego, niż Malik. - Nathan.
- Na kogo? Na taką piankę, jak ty? - Zaśmiałam się.
- Nie przychodź do mnie, jak cie wykorzysta i rzuci... - Powiedział po czym mnie pocałował.
- CO TO MIAŁO BYĆ?! - Zdenerwowałam się, po czym uderzyłam go z całej siły . Niestety nie jestem za silna... Ręka mnie przez to cholernie boli.
- Wiedz, że podobasz mi się i będę czekał nawet wieczność na ciebie. - Powiedział.
- Czas już na was. - Powiedziałam i wskazałam na drzwi.
Na szczęście nie miałam już nikogo do przyjęcia, zostało mi tylko wypełnić papiery i mogłam pojechać do domu. Trochę tego było, ale cóż, udało mi się z tym szybko uporać. Ręka mnie nadal boli. Chyba nie można połamać sobie ręki przez uderzenie kogoś w twarz prawda? Oby nie.
- Hej Jo. - Przywitałam przyjaciółkę gdy weszłam do mieszkania.
- Cześć. Coś się stało? Wyglądasz na smutną... - Jo.
- Nathan z The Wanted mnie pocałował, a ja w zamian za to uderzyłam go w twarz i ręka mnie cholernie boli... - Streściłam jej krótko co dziś się wydarzyło.
- Oj... Zayn wie? - Spytała.
- Nie. Wścieknie się i boję się, że dojdzie do rękoczynów. Lubię pracować, jako fotograf, ale nie chcę tam pracować. Nie chcę już tam widzieć Nathana. Co ja mam zrobić? - Ja.
- Po pierwsze powiedz Zayn'owi o tej sytuacji, po drugie, jeśli ta prawa ręka będzie cię dalej boleć idź do chirurga, a jeśli chodzi o pracę to...
_______________________
5 kom i next. Ten rozdział coś mi się nie udał... Co sądzicie?
- Hej Joe... Co ty robisz? - Spytałam opiekuna w dredach.
- Cześć. Pakuję się. Dałem Eve twoje zdjęcia, które zrobiłaś i gratulacje. Dostałaś awans. - Powiedział.
- To fajnie, ale czemu ty sie pakujesz? - Znów spytałam.
- Wywaliła mnie. Ty dostałaś moją posadę. - Odpowiedział.
- CO?! - Zdziwiłam się.
- Słyszałaś... - Joe.
- Joe ty nie możesz odejść. Pójdę z nią porozmawiać, a ty sie rozpakuj. - Rozkazałam.
- Nie, bo ciebie też wyleje... - zbuntował się.
- Mam to w dupie. Nie możesz odejść. Komu będe kupowała kawe, kto będzie mi dawał sprzęt jak rozwalę swój? Jesteś dla mnie jak brat, a brata stracić nie chce. - Przytuliłam go.
- Cieszę się że tak mówisz siostrzyczko, ale tak bywa. - Joe.
- Wiem... Pójdę do niej. - Powiedziałam i poszłam.
Szczerze mówiąc bałam się Eve. Ona jest straszna. No ale chcę pomóc Joe'mu, bo on też mi pomógł i to nie raz, więc czas na moją kolej. Podeszłam do drzwi szefowej i zapukałam. Weszłam, gdy usłyszałam ciche, ale słyszalne "proszę".
- Co cię do mnie sprowadza Ariano? Joe chyba ci przekazał, że dostałaś awans? - Spytała ciemnoskóra.
- Tak tak. Tylko, czy to konieczne, żeby on odchodził z pracy? - Zapytałam.
- Ariano. Jesteś niezwykle utalentowaną nastolatką. Fakt faktem, że Joe nie popracował tu za długo, bo aż 3 lata. Muszę przyznać, że jesteś lepsza od niego, dla tego to zrobiłam. Jestem też trochę zdenerwowana, na niego, bo ty jako stażystka wykonywałaś większość jego pracy. On wypełniał tylko papiery. Nie mogę pozwolić na takie coś. Zrozum... - Odpowiedziała.
- Ale Eve, mi to nie przeszkadzało. Sama chciałam mu pomóc... - Ja.
- Ari. Ty jesteś stażystką. Wg przepisów powinnaś obserwować jeszcze 2, albo 3 miesiące Joe'go pod czas pracy, a on to zlekceważył i dał ci normalnie pracować. Jestem pod wrażeniem, bo robisz fantastyczne zdjęcia, to kolejny powód dlaczego wylałam Joe'go. Miałam do wyboru, albo ty zostaniesz wylana albo on. Wybrałam go. Niestety. Przykro mi bardzo. W Londynie jest wiele innych ludzi poszukujących fotografów takich jak Joe. Ciebie nie mogę wyrzucić, bo ty jesteś zbyt cenna. - Eve.
- Dobrze... - ja.
- A teraz wybacz, ale muszę wracać do pracy... - Eve.
- Do widzenia. - Powiedziałam i wróciłam do Joe'go.
- Mówiłem, że nie uda ci się nic zdziałać. - Powiedział.
- No mówiłeś... - Odpowiedziałam.
- Pa młoda... - Przytulił mnie.
- Będę za tobą tęsknić wiesz? - Przywiązałam się do niego. Jest dla mnie jak brat. Chciało mi się płakać. No kurczę.
- Ja za tobą też. Będę cię odwiedzał. Pamiętaj. - Joe.
- Będzie fajnie jak o mnie nie zapomnisz. - Uśmiechnęłam się.
- Starałaś się mi pomóc. Nie będę mógł o tobie zapomnieć. - Również się uśmiechnął.
- Ale to dzięki tobie tu pracuję. - Powiedziałam.
- Muszę już iść. Obiecaj, że będziesz starała się wypełniać tą robotę najlepiej jak umiesz. - Joe.
- Obiecuję. - Odparłam.
- Więc idę. - Powiedział i poszedł.
Westchnęłam i wzięłam się w garść. Znów poszłam do szefowej, by dowiedzieć się kogo mam dziś obsługiwać. Joe miał racje mówiąc, że wtajemnicza tylko w połowie. "1D i ktoś jeszcze". Bla bla bla. Czekałam i czekałam, aż w końcu zjawił się mój chłopak z kolegami.
- Hej misiu. - Przywitał się ze mną Zayn, po czym czule mnie pocałował.
- Cześć. - Odpowiedziałam.
- Czemu jesteś taka przygaszona? - Spytał Malik.
- Dostałam awans. - Odparłam.
- To świetnie, więc czemu się nie cieszysz? - Zayn.
- Bo dostałam posade Joe'go, a go wywalili, a on był moim tak jakby opiekunem. Był dla mnie jak brat. - Wyjaśniłam.
- Przykro mi kotku. - Zayn.
- Daj spokój, to nie twoja wina... - Posłałam mu delikatny uśmiech.
- Joanne jest w domu? - Spytał Horanek.
- Powinna być. A coś się stało? - Spytałam.
- Nie nic. Tak sie pytam. - odpowiedział.
- Nasz Horanek sie zakochał... - Powiedział Louis.
- No kurcze. Wam to już nic nie wolno powiedzieć. - Oburzył się Niall.
- I co w tym złego, że Niall sie zakochał? - Spytałam.
- Dziękuje Ari. Jedyna normalna... - Niall.
- Nie ma za co. Dobra chłopcy, czas brać się do pracy. Mam jeszcze 2 grupy i jeszcze papiery do wypełnienia. Masakra... - Powiedziałam.
- Dasz radę kotku... - Motywował mnie Zayn.
- Rodzić nie rodzę Zayn. - Ja.
- Ariana jest chyba trochę zmęczona i zdenerwowana... - Powiedział Liam.
- Mówisz czy myślisz? - Spytałam go.
Po sesji zdjęciowej jeszcze chwile pogadałam z chłopakami i pojechali do studia. Następni byli The Wanded. Uhg... Chciałam, żeby ta sesja skończyła się jak najszybciej, lecz jak na złość mijała wolno... Ale po 2 godzinach moje męczarnie się skończyły.
- Hej Ari. Może gdzieś skoczymy? - Zapytał Nathan.
- Sorry, ale nie. - Odpowiedziałam.
- Czemu? - Spytał.
- Mam chłopaka. - Odparłam.
- No i co... Nie obrazi cie jak cie na chwilkę porwę. - Uśmiechnął się.
- Oj obrazi się, a poza tym nie jesteś w moim typie.- Powiedziałam.
- Oj kotku... - Nathan.
- Nie nazywaj mnie tak. Nie jestem twoją dziewczyną. - Ja.
- A kim jest ten twój chłoptaś? - Spytał.
- To Zayn. Idźcie już mam dużo pracy. - Powiedziałam.
- Wow... Wiedz, że stać na kogoś lepszego, niż Malik. - Nathan.
- Na kogo? Na taką piankę, jak ty? - Zaśmiałam się.
- Nie przychodź do mnie, jak cie wykorzysta i rzuci... - Powiedział po czym mnie pocałował.
- CO TO MIAŁO BYĆ?! - Zdenerwowałam się, po czym uderzyłam go z całej siły . Niestety nie jestem za silna... Ręka mnie przez to cholernie boli.
- Wiedz, że podobasz mi się i będę czekał nawet wieczność na ciebie. - Powiedział.
- Czas już na was. - Powiedziałam i wskazałam na drzwi.
Na szczęście nie miałam już nikogo do przyjęcia, zostało mi tylko wypełnić papiery i mogłam pojechać do domu. Trochę tego było, ale cóż, udało mi się z tym szybko uporać. Ręka mnie nadal boli. Chyba nie można połamać sobie ręki przez uderzenie kogoś w twarz prawda? Oby nie.
- Hej Jo. - Przywitałam przyjaciółkę gdy weszłam do mieszkania.
- Cześć. Coś się stało? Wyglądasz na smutną... - Jo.
- Nathan z The Wanted mnie pocałował, a ja w zamian za to uderzyłam go w twarz i ręka mnie cholernie boli... - Streściłam jej krótko co dziś się wydarzyło.
- Oj... Zayn wie? - Spytała.
- Nie. Wścieknie się i boję się, że dojdzie do rękoczynów. Lubię pracować, jako fotograf, ale nie chcę tam pracować. Nie chcę już tam widzieć Nathana. Co ja mam zrobić? - Ja.
- Po pierwsze powiedz Zayn'owi o tej sytuacji, po drugie, jeśli ta prawa ręka będzie cię dalej boleć idź do chirurga, a jeśli chodzi o pracę to...
_______________________
5 kom i next. Ten rozdział coś mi się nie udał... Co sądzicie?
4 - Razem
Obudziłam się w za dużej, jak dla mnie koszulce Malika, on mnie obejmował... Lecz ja zaczęłam się zastanawiać co i jak, czy pomiędzy nami nic nie doszło...
- Dzień dobry księżniczko... - Powiedział przeciągając się.
- Dzień dobry mój księciu. - Pocałowałam go.
- Pewnie się zastanawiasz, czemu masz nasobie moją koszulkę... - Zaczął.
- No sie zastanawiam... Więc oświeć mnie. - Powiedziałam.
- Więc zasnęłaś w czasie filmu, ty coś tam wydukałaś, że sukienka cie denerwuje, więc dałem ci koszulkę, ty się ubrałaś, tylko zostawiłaś bieliznę i sie położyłaś i jeszcze coś tam wydukałaś, ale mniejsza z tym. - Wyjaśnił.
- To wiele wyjaśnia. - Odpowiedziałam.
- No, a kto to Logan? Jesteśmy razem od wczoraj, a już jestem zazdrosny. - Zapytał.
- A Logan to mój taki kolega z LA... Jest dla mnie jak brat którego nie mam,a Jo to starsza siostra. - Wyjaśniłam.
- To dobrze, bo cie kocham jak szalony. - Pocałował mnie.
- Ja ciebie też kotku. - Wtuliłam się w niego.
Ktoś chyba chciał wejść, ale drzwi były zamknięte na klucz.
- Czy on zawsze musi sie zamykać w pokoju? - usłyszeliśmy głos Harry'ego.
- No nie przeszkadzajmy Kevinkom, niech sie sobą nacieszą... - I głos chyba Louis'a.
- Kevinkom? - Spytałam szeptem i zdziwiona spojrzałam na Zayn'a.
- Długa historia... - Odparł również szeptem.
- Jezu chłopaki, znowu chcecie budzić Malika? Niech se śpi. Ogarnijcie sie. - Powiedział za drzwiami Liam.
- Dzięki Liam! - Krzyknął Zayn.
- Nie ma za co! - Odparł Li.
- Ej! - Krzyknęli pozostali chłopcy.
- Pójdę wziąść prysznic i pojadę już do domu... - Stwierdziłam.
- Nie zostaniesz na śniadaniu? - Spytał.
- Muszę się upewnić, czy moje mieszkanie nie zostało spalone przez Joanne. Ona jest nie obliczalna. - Uśmiechnęłam się.
- Spotkamy się później? - Zapytał.
- Pewnie... Wyjdziemy na miasto całą grupą. Będzie fajnie. - Powiedziałam.
- Ale tak we dwoje. Tylko ty i ja... Co ty na to skarbie? - Zayn.
- Czemu nie. - Uśmiechnęłam się.
Wzięłam szybki prysznic i Zayn odwiózł mnie do domu. Weszłam do domu, a tam Jo se śpi na kanapie. Pewnie filmy oglądała i zasnęła, albo po prostu nie chciało się jej iść do pokoju.
- Dzień dobry Joanne. - Powiedziałam.
- Hej. Napisałam chyba Malikowi, że masz nie wracać przed 15. - Joanne wstała.
- Wiem, ale muszę wziąść świeże ciuchy... Czy ty mnie próbujesz wyrzucić z domu? - Spytałam.
- Nieee, tylko chcę, żebyś była z nim szczęśliwa. - Jo.
- Nie ważne. Zrobiłaś sobie śniadanie? - Spytałam ponownie.
- Nie. - odparła krótko.
- A na co masz ochotę? - Zapytałam.
- Na jajecznice z bekonem. -Odpowiedziała.
- To pójdę zrobić. - I zrobiłam tak jak powiedziałam, tylko najpierw poszłam się przebrać w to. Zrobiłam makijaż, uczesałam sie i już ogarnięta zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie.
Po śniadaniu przyszli do mojego domu chłopcy.
- Hej. Można wiedzieć co wy tu robicie? - Spytałam, gdy otwarłam im drzwi.
- Ja się za tobą stęskniłem. - Przytulił mnie Zayn.
- O ble. - Hazz.
- Weźcie wyjdźcie, bo zaraz rzygne tenczą. - Joanne.
- I Kubuś będzie musiał sprzątać. - Zaśmiałam się.
- Kubuś? - Zdziwili się chłopacy.
- Tak Kubuś. Z Polski jestem. Ja pierdole. Wszędzie idioci. - Joanne.
- A jak jest twoje imie po polsku? - Zapytał ciekawy Niall.
- Nie powiem, bo go nie lubię. - Odpowiedziała.
- Cześć "Nie powiem, bo go nie lubie". - Zażartował Harry.
- Mogę go uderzyć? - Spytała mnie Joanne.
- Nie. - Odpowiedziałam krótko.
- Ugh. - Jękła.
- Powiedz coś po polsku. - Rozkazał Louis.
- Jesteś debilem. - i powiedziała po polsku.
- Co powiedziałaś? - Liam.
- Że jest debilem. - Odpowiedziała.
- Ale tak po angielsku byś mogła przetłumaczyć? - Harry.
- Nie nie mogłabym. - powiedziała też po polsku.
- Tęskniłem za tobą, ale już mi przeszło. - Niall.
- To dobrze bo musiałabym rzygnąć. - Jo.
- Wiesz trochę się zmieniłaś od czasów grania w nożną na boisku jak mieliśmy po 13 lat. - Niall.
- Pierwsze primo - Dojrzałam. Drugie primo- To było jakieś 6 lat temu. Trzecie primo - Zbyt dużo przeszłam żeby się nie zmienić. - Jo.
- Dobra zrobiło się drętwo może wejdziemy chociaż do salonu? - ja.
- Nie wiesz co i tak miałam wychodzić. - Jo.
- Gdzie? - Harry.
- Gdziekolwiek. - powiedziała Jo i narzucając skórzaną kurtkę wyszła.
- Czy ktoś, czyli Niall, powinien za nią lecieć? - Spytał Zayn.
- Pewnie ma coś ważnego do załatwienia. W LA też tak było. - Stwierdziłam.
- Więc ok. - Niall.
- A my zrobimy imprezę! - Krzyknął Louis.
- Otóż nie! - Również krzyknęłam.
- Czemu? - Spytał smutnie Lou
- Nie tu, to raz, dwa... nie mam dwa. Ale skoro chcecie iść na imprezę to pójdziemy do klubu, ale wieczorem. - Powiedziałam.
- Kocham cie mamo! - Krzyknął Louis i mnie przytulił.
- Aha? - Zdziwiłam się.
- Ari nie mówiłaś, że masz syna... - Zaśmiał się Zayn.
- Sama nie wiedziałam. Fajnie wiedzieć, że mój syn jest o 4 lata starszy ode mnie... - Powiedziałam.
- Dobra to może teraz pooglądamy filmy? - Spytał Liam.
- Ok. - zgodziliśmy się.
Oglądaliśmy jakieś denne horrory i nawet, podkreślam NAWET fajne komedie. Około 16 przyszła Joanne do domu. Obejrzeliśmy jeszcze jakieś 2 filmy i chłopacy poszli się uszykować na imprezę, a później mieli po nas wpaść. Ja ubrałam się w to, zrobiłam makijaż, założyłam moje czarne szpilki i włosy rozpuściłam i wyprostowałam. Joanne była ubrana w to. Chłopaki jak mówili przyjechali po nas i pojechaliśmy do klubu. Nie ukrywam, że na miejscu było duuużooo paparazzi. Gdy zobaczyli mnie i Zayn'a razem, rzucili się na nas...
Było dużo picia itp. Rano obudziłam się z bólem głowy, kac dawał znaki. Poszłam po codzienną gazetę, która czekała na mnie pod moimi drzwiami. Już uwiecznili zdjęcia z imprezy. Już chyba wszyscy o nas wiedzą. "Było Zerrie, a teraz nowa para: Zariana. Jak długo ze sobą wytrzymają?" - Tak było napisane w nagłówku. Rzuciłam gazetę na stół w kuchni i poszłam zobaczyć, czy w internecie też jesteśmy. Niestety się nie myliłam. Część fanów 1D cieszy się, że Zayn ma nową dziewczynę, ale większość... szkoda gadać. Powiem tyle, że było dość dużo hejtów. Jak oni napisali tyle w ciągu jednej nocy?! Zadzwoniłam do Zayn'a. On już wszystko wiedział. Powiedział mi, że wszystko załatwi. Tylko jak?
___________________________
Dacie radę 5 kom? W ogóle dziękuje za tyle wejść... Jeśli macie jakieś uwagi, albo coś to piszcie.
- Dzień dobry księżniczko... - Powiedział przeciągając się.
- Dzień dobry mój księciu. - Pocałowałam go.
- Pewnie się zastanawiasz, czemu masz nasobie moją koszulkę... - Zaczął.
- No sie zastanawiam... Więc oświeć mnie. - Powiedziałam.
- Więc zasnęłaś w czasie filmu, ty coś tam wydukałaś, że sukienka cie denerwuje, więc dałem ci koszulkę, ty się ubrałaś, tylko zostawiłaś bieliznę i sie położyłaś i jeszcze coś tam wydukałaś, ale mniejsza z tym. - Wyjaśnił.
- To wiele wyjaśnia. - Odpowiedziałam.
- No, a kto to Logan? Jesteśmy razem od wczoraj, a już jestem zazdrosny. - Zapytał.
- A Logan to mój taki kolega z LA... Jest dla mnie jak brat którego nie mam,a Jo to starsza siostra. - Wyjaśniłam.
- To dobrze, bo cie kocham jak szalony. - Pocałował mnie.
- Ja ciebie też kotku. - Wtuliłam się w niego.
Ktoś chyba chciał wejść, ale drzwi były zamknięte na klucz.
- Czy on zawsze musi sie zamykać w pokoju? - usłyszeliśmy głos Harry'ego.
- No nie przeszkadzajmy Kevinkom, niech sie sobą nacieszą... - I głos chyba Louis'a.
- Kevinkom? - Spytałam szeptem i zdziwiona spojrzałam na Zayn'a.
- Długa historia... - Odparł również szeptem.
- Jezu chłopaki, znowu chcecie budzić Malika? Niech se śpi. Ogarnijcie sie. - Powiedział za drzwiami Liam.
- Dzięki Liam! - Krzyknął Zayn.
- Nie ma za co! - Odparł Li.
- Ej! - Krzyknęli pozostali chłopcy.
- Pójdę wziąść prysznic i pojadę już do domu... - Stwierdziłam.
- Nie zostaniesz na śniadaniu? - Spytał.
- Muszę się upewnić, czy moje mieszkanie nie zostało spalone przez Joanne. Ona jest nie obliczalna. - Uśmiechnęłam się.
- Spotkamy się później? - Zapytał.
- Pewnie... Wyjdziemy na miasto całą grupą. Będzie fajnie. - Powiedziałam.
- Ale tak we dwoje. Tylko ty i ja... Co ty na to skarbie? - Zayn.
- Czemu nie. - Uśmiechnęłam się.
Wzięłam szybki prysznic i Zayn odwiózł mnie do domu. Weszłam do domu, a tam Jo se śpi na kanapie. Pewnie filmy oglądała i zasnęła, albo po prostu nie chciało się jej iść do pokoju.
- Dzień dobry Joanne. - Powiedziałam.
- Hej. Napisałam chyba Malikowi, że masz nie wracać przed 15. - Joanne wstała.
- Wiem, ale muszę wziąść świeże ciuchy... Czy ty mnie próbujesz wyrzucić z domu? - Spytałam.
- Nieee, tylko chcę, żebyś była z nim szczęśliwa. - Jo.
- Nie ważne. Zrobiłaś sobie śniadanie? - Spytałam ponownie.
- Nie. - odparła krótko.
- A na co masz ochotę? - Zapytałam.
- Na jajecznice z bekonem. -Odpowiedziała.
- To pójdę zrobić. - I zrobiłam tak jak powiedziałam, tylko najpierw poszłam się przebrać w to. Zrobiłam makijaż, uczesałam sie i już ogarnięta zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie.
Po śniadaniu przyszli do mojego domu chłopcy.
- Hej. Można wiedzieć co wy tu robicie? - Spytałam, gdy otwarłam im drzwi.
- Ja się za tobą stęskniłem. - Przytulił mnie Zayn.
- O ble. - Hazz.
- Weźcie wyjdźcie, bo zaraz rzygne tenczą. - Joanne.
- I Kubuś będzie musiał sprzątać. - Zaśmiałam się.
- Kubuś? - Zdziwili się chłopacy.
- Tak Kubuś. Z Polski jestem. Ja pierdole. Wszędzie idioci. - Joanne.
- A jak jest twoje imie po polsku? - Zapytał ciekawy Niall.
- Nie powiem, bo go nie lubię. - Odpowiedziała.
- Cześć "Nie powiem, bo go nie lubie". - Zażartował Harry.
- Mogę go uderzyć? - Spytała mnie Joanne.
- Nie. - Odpowiedziałam krótko.
- Ugh. - Jękła.
- Powiedz coś po polsku. - Rozkazał Louis.
- Jesteś debilem. - i powiedziała po polsku.
- Co powiedziałaś? - Liam.
- Że jest debilem. - Odpowiedziała.
- Ale tak po angielsku byś mogła przetłumaczyć? - Harry.
- Nie nie mogłabym. - powiedziała też po polsku.
- Tęskniłem za tobą, ale już mi przeszło. - Niall.
- To dobrze bo musiałabym rzygnąć. - Jo.
- Wiesz trochę się zmieniłaś od czasów grania w nożną na boisku jak mieliśmy po 13 lat. - Niall.
- Pierwsze primo - Dojrzałam. Drugie primo- To było jakieś 6 lat temu. Trzecie primo - Zbyt dużo przeszłam żeby się nie zmienić. - Jo.
- Dobra zrobiło się drętwo może wejdziemy chociaż do salonu? - ja.
- Nie wiesz co i tak miałam wychodzić. - Jo.
- Gdzie? - Harry.
- Gdziekolwiek. - powiedziała Jo i narzucając skórzaną kurtkę wyszła.
- Czy ktoś, czyli Niall, powinien za nią lecieć? - Spytał Zayn.
- Pewnie ma coś ważnego do załatwienia. W LA też tak było. - Stwierdziłam.
- Więc ok. - Niall.
- A my zrobimy imprezę! - Krzyknął Louis.
- Otóż nie! - Również krzyknęłam.
- Czemu? - Spytał smutnie Lou
- Nie tu, to raz, dwa... nie mam dwa. Ale skoro chcecie iść na imprezę to pójdziemy do klubu, ale wieczorem. - Powiedziałam.
- Kocham cie mamo! - Krzyknął Louis i mnie przytulił.
- Aha? - Zdziwiłam się.
- Ari nie mówiłaś, że masz syna... - Zaśmiał się Zayn.
- Sama nie wiedziałam. Fajnie wiedzieć, że mój syn jest o 4 lata starszy ode mnie... - Powiedziałam.
- Dobra to może teraz pooglądamy filmy? - Spytał Liam.
- Ok. - zgodziliśmy się.
Oglądaliśmy jakieś denne horrory i nawet, podkreślam NAWET fajne komedie. Około 16 przyszła Joanne do domu. Obejrzeliśmy jeszcze jakieś 2 filmy i chłopacy poszli się uszykować na imprezę, a później mieli po nas wpaść. Ja ubrałam się w to, zrobiłam makijaż, założyłam moje czarne szpilki i włosy rozpuściłam i wyprostowałam. Joanne była ubrana w to. Chłopaki jak mówili przyjechali po nas i pojechaliśmy do klubu. Nie ukrywam, że na miejscu było duuużooo paparazzi. Gdy zobaczyli mnie i Zayn'a razem, rzucili się na nas...
Było dużo picia itp. Rano obudziłam się z bólem głowy, kac dawał znaki. Poszłam po codzienną gazetę, która czekała na mnie pod moimi drzwiami. Już uwiecznili zdjęcia z imprezy. Już chyba wszyscy o nas wiedzą. "Było Zerrie, a teraz nowa para: Zariana. Jak długo ze sobą wytrzymają?" - Tak było napisane w nagłówku. Rzuciłam gazetę na stół w kuchni i poszłam zobaczyć, czy w internecie też jesteśmy. Niestety się nie myliłam. Część fanów 1D cieszy się, że Zayn ma nową dziewczynę, ale większość... szkoda gadać. Powiem tyle, że było dość dużo hejtów. Jak oni napisali tyle w ciągu jednej nocy?! Zadzwoniłam do Zayn'a. On już wszystko wiedział. Powiedział mi, że wszystko załatwi. Tylko jak?
___________________________
Dacie radę 5 kom? W ogóle dziękuje za tyle wejść... Jeśli macie jakieś uwagi, albo coś to piszcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)